Po co kupować, skoro można samemu ukisić? A po co samemu kisić, skoro można kupić? No, cóż... Nie będę sięgał po czarne scenariusze, jak np. kradzieże przetworów przez sąsiada, czy masowe zepsucie się weków z danego sezonu. Przyczyna szukania kiszonych ogórków w sklepie może być bardziej błaha. Ot, choćby zamiar wypicia flaszeczki gdzieś w plenerze i chęć zakąszania jej ogórkami. Wraz ze spadkiem poziomu alkoholu w butli wzrastać będzie obojętność pijących na jakość i smak zakąski, ale na początku ogórek smakować musi! Również w innych zastosowaniach walory smakowe, zapachowe i fizyczne ogórka muszą być na możliwie najwyższym poziomie.
Tak się złożyło, że pewnego razu przyszło mi szukać ogórków kwaszonych w sklepie. Nie mając żadnego rozeznania w jakości tego typu produktów, sięgnąłem po słoik z etykietką opatrzoną logiem firmy, którą jako tako znałem. Zjadłem i... zapragnąłem znaleźć ogórki kwaszone, które w maksymalnym stopniu będą przypominać domowe, kiszone. Wpisów poświęconych recenzjom ogórów będzie kilka. Ten jest pierwszy, a w nim ogórki kwaszone z Krzętli, Orzecha i Vortumnusa.
Najnowsze komentarze